

W Wielką Sobotę Meblorze wybrali się do Śremu, gdzie zmierzyli się z tamtejszym UKS-em, jednym z głównych rywali do walki o miejsce premiowane awansem lub barażem. Stawka meczu była wysoka, liczono więc na emocjonujące widowisko.
Spotkanie niemal przez cały swój przebieg miało podobny scenariusz. Gospodarze oddali inicjatywę swarzędzanom, licząc na dobrą obronę i szybki kontratak. W pierwszej połowie Meblorze mieli więcej okazji bramkowych. Jednego gola nawet udało się strzelić, jednak po trafieniu sędzia go nie uznał, ponieważ jego asystent zasygnalizował, że na początku akcji piłka wyszła poza boisko.
Bramkę zobaczyliśmy dopiero po ponad godzinie gry. Martin Woroch wykorzystał swoją szybkość i dobre podanie od kolegi z zespołu i otworzył wynik spotkania. Po bramce do ataków odważniej ruszyli gospodarze. Długo udawało się powstrzymywać zawodników ze Śremu, jednak w doliczonym czasie gry, strzałem głową, UKS doprowadził do wyrównania.
Po meczu o komentarz poprosiliśmy strzelca bramki dla Meblorza, Martina Worocha: Mecz zakończył się remisem 1:1 i na pewno czujemy niedosyt, bo byliśmy bardzo blisko tego, żeby wygrać. Od początku spotkania staraliśmy się kontrolować przebieg meczu i stworzyliśmy kilka naprawdę dobrych sytuacji, które powinniśmy wykorzystać, niestety zabrakło skuteczności, a dodatkowo straciliśmy gola w 92. minucie, co tym bardziej boli. Szkoda, bo włożyliśmy w ten mecz dużo pracy i zaangażowania, a byliśmy o krok od zwycięstwa. Mimo wszystko szanujemy ten punkt. Każde oczko zdobyte w lidze ma znaczenie i wiemy, że na koniec sezonu może ono okazać się bardzo ważne. Nie poddajemy się i dalej patrzymy do przodu. Przed nami kolejne mecze, w których będziemy walczyć o komplet punktów
Po tym spotkaniu Meblorze spadli na trzecie miejsce w tabeli. W kolejny weekend swarzędzanie pauzują, a w jeszcze kolejny zmierzą się z drugim zespołem ligi, Pompą Team Jarosławiec.
